Świadectwo – Mirosław Olszewski

Nawróciłem się w 2006. Bóg uwolnił mnie z nałogu. Dał mi nowy dom, rodzinę. Rozumiałem Boga jako osobę, która rzeczywiście ma moc – pomaga, wyciąga z różnych kłopotów. Wiedziałem jednak, że muszę mu za wszystko zapłacić, swoim postępowaniem, zachowaniem, chodzeniem do kościoła itd.

I tak przez kilka lat wyglądało moje chrześcijaństwo. Wykonywałem jakieś czynności, aby zasłużyć sobie na Bożą przychylność, z drugiej strony pojawiały się myśli, że całe to chrześcijaństwo jest „do kitu”. Wiedziałem bowiem, że nigdy nie zadowolę Boga, że jestem za słaby aby być „dobrym”.

W końcu usłyszałem o Bogu Ojcu, który kocha pomimo…, o synu który nie korzysta z wszystkiego co ma Ojciec, gdyż nie zna Ojca. Pomyślałem sobie Panie ja Cię wcale nie znam! Zacząłem poznawać na nowo Boga i zobaczyłem zupełnie inny Jego obraz. Ojca, który nie potępia, a wybacza, który uzdalnia, błogosławi, nie potępia. Poznałem Boga, który w Jezusie wykonał wszystko. Uświadomiłem sobie kim jestem dla Boga, poznałem swoją nową tożsamość.

Dzisiaj jestem pewien swojego zbawienia i synostwa. Rz.8.15

Nie chcę już tylko słyszeć o Bogu, ja już go poznałem.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz